Niby dożyliśmy czasów, że każdy chce być indywidualistą. Każdy chce jakoś tam zapisać się w historii. Każdy chce zdobyć jakiś tam zamiarzony cel, szczyt.
A jednak nie daj boże, żeby ktoś wybijał się poza szereg. Nie można mieć odmiennego zdania. Trzeba mieć klapy na oczach. Trzeba udawać na każdym kroku, że nic nie dostrzegamy i po co? Po to, żeby założyć maskę pt. „Dobrze mi na tym na tym świecie!!!” Dlaczego? Bo przecież niemodnie jest być krytycznym. Trzeba żyć według standardów narzuconych przez otoczenie. Mówic, że wszystko jest dobrze, że nasz kraj jest taki idealnie dbający, że nasze rodziny są takie wspaniałe i kochające.
Poczytałam Wasze komentarze pod ostatnim postem i aż mnie mierzi, gdy czytam jak bardzo chcecie być ślepi. Jak bardzo staracie się wierzyć, że świat tak cudownie się zmienia, że tylko chcecie widzieć miłe pary, grzeczne i niezagubione dzieci, że wolicie być jak ta szara masa, która woli krakać jak inni, bo co? Bo boicie się żyć z otwartymi oczami? Bo lepiej nie wychylać się, bo nie daj bóg może okazać się, że ktoś spojrzy na Was krytycznym okiem? Czytam i widzę jak ślepo bronicie bajek. Smutne to. Jeszcze około 5lat temu społeczeństwo miało w sobie więcej animuszu, mniej zakłamania i więcej odwagi, żeby mówić otwarcie, że niestety nie wszystko jest takie ach i och …
I coś jeszcze ………. pokazałam Wam pewną skrajność z urlopu, żeby zarysować poważny problem – dzieci są zostawiane same sobie nie tylko na urlopach, ale także w dni codzienne. Pijani prowadzimy samochody, jesteśmy zapitymi pasażerami, ale też urlopowiczami i co? I społeczeństwo nie widzi nic póki nie stanie się jakaś tragedia, którą opowiedzą media. Wtedy dopiero macie zdanie podobne. Bez tego wolicie siedzieć i nie robić nic. Pewnie, że macie prawo, ale ja też mam swoje …. mówić co widzę, być może kontrowersyjnie, bo taka forma budzi emocje, irytuje, pobudza do myślenia. Dobrze jest wiedzieć, że nadal budzę emocje … bo póki reagujecie to oznacza, że całkiem nie zgnuśnieliści.