Pies ciągnie sanki

Powiedzcie czy ludzie już całkiem poszaleli? Ostatnio byłam świadkiem wg mnie totalnej rodzicielskiej głupoty. Młody tatuś wyszedł na spacer z synkiem i …pieskiem. Rzecz jasna po co się męczyć i ciągnąć sanki jak łatwo doczytać się w tytule posta, ów pan przywiązał do sanek malucha owe psisko. No gdyby to było jeszcze maleństwo to „pikuś”. Ale to był wielki dog. Prawdziwa mała „krowa” … bestia wyglądała może i na spokojną, ale … ciągnęła te saneczki z pasażerem spokojnie, dopóki nie dostrzegła na horyzoncie innego psa. A że pies nie był trzymany, bo przecież po co … zatem pies się pana nie słuchał i zaczął biec. Tyle, że ten drugi zaczął uciekać w stronę uliczki osiedlowej obok sklepu, na której jest stały ruch. Widowisko szalone. Leci mały psiak. Za nim pruje z wrzeszczącym już malcem na sankach dog. Za nimi leci tatuś, któremu zabrakło wyobraźni, wrzeszczący na swojego psa. Zatrzymały się na ulicy, bo zareagował któryś z przechodniów. Odważył się chwycić za sanki. Dobrze, że dog nie postanowił się jeszcze z nim rozprawić. No tak … i kto oberwał? Pies. Za to, że ma nierozgarniętego właściciela… A dziecko już na sanki długo nie wsiądzie…

Wpis opublikowaliśmy 19 stycznia 2010

Ciche szepty bywają krzykiem

Zobacz koniecznie!