Oblicze idealnego męża…

Tak właśnie, zacznijmy tą opowieść od tego, że ogólnie ideały są z zasady nudne, ale skoro szukamy faceta, który zadba o nasz los, nie będzie pił na umór, palił jak piec i będzie z nami to wychodzimy z założenia, że wielu takich po tej ziemi chodzi… Tyle, że trzeba dostrzec w tym mały haczyk i wcale nie pisany małym druczkiem przy klazuli małżeńskiej, albowiem, że nie stanie się dla Ciebie ów ideał uzależnieniem psychicznym.

Bo np. co wam mówi taka historia. Jest on i ona. Od początku przecież dość dobrze dobrana para. On się nie awanturuje, nie bije, daje pieniądze na życie, za wiele się nawet nie miesza, ale…. no właśnie jak to w życiu bywa pojawia się właśnie to coś…to pierwsze ukłucie.

Zabolało Cię? Takie niby nic, ale zranił Cię na tyle, że czujesz tą strużkę łez jakby pełnych krwi prosto z serca. On to zrobił tak „niechcący i to bardzo”. Tylko, że teraz każdego dnia wkłada paluch w tą ranę. Powiększa ją i robi to z perfidią schowaną pod hasłem „to dla twojego dobra”. Z bólu szalejesz. Masz dość tego ideału i buntujesz się. Tupiesz nogą, ale co ciekawe on zaraz przybiega. Lekko zasklepia ranę. Obiecuje poprawę. Wycisza Cię. Mija ci złość. Gdzieś tam w sobie jednak czujesz to draśnięcie, ale przywykasz, wybaczasz.

I właśnie w tym momencie idzie kolejny cios. Rana się otwiera. I znów on to zrobił tak ot, z lekkością i jakże celnie. Ból cię obezwładnia. Czujesz się jednak zniewolona. Przecież nie bije, nie pije, daje pieniądze, nigdzie nie ucieka, jest zawsze obok, ale dlaczego rani? Wtedy budzi się to uczucie, że żyjecie obok a nie razem. Ty zawsze czujna czekasz na otwarcie rany. On cię wycisza na pewien czas, a potem, żebyś czuła równowagę jego wizji…buuum…i na nowo sprawia ból. Zna dobrze twoje słabe punkty. I znów upadasz i chcesz uciekać od tego ideału, ale dalej w nim trwasz….i tak do końca życia. Tyle, że na koniec jesteś na siebie zła i pytasz samą siebie: Dlaczego byłam marionetką i minęło Ci życie? Dlaczego my kobiety dajemy sobie zakładać owe złote smycze? Taki mały, ale regularny ból nie jest widoczny dla otoczenia. Jesteście wzorowym małżeństwem dla innych, ale prawdę znasz tylko ty sama … Kiedy odważysz się powiedzieć THE END ?

Wpis opublikowaliśmy 10 stycznia 2010

Ciche szepty bywają krzykiem

Zobacz koniecznie!