Kupić święta

Kiedyś nasze babki i matki przed świętami przygotowywały zakwas do barszczu, bigos z przeróżnego załatwionego spod lady mięsiwa, szykowane były uszka, trzeba było wystać w kolejce karpia. Wszystko trzeba było zdobić…lub zrobić.

Teraz żyjemy od promocji do promocji. Ostatnio wsłuchiwałam się w rozmowę w tramwaju. Pani z panem ustalała wg gazetek marketowych szlak, który mieli przemierzyć, żeby załapać się na okazję ( w tym tort urodzinowy, bo była któraś tam rocznica otwarcia tego przybytku…).

„W … kupimy uszka. A w… mają być tanie choinki. Za to w … ma być niezły tani bigos i ten karp z promocji. Znajoma mi mówiła, że w … mają tani barszcz.” I tak leciała ta litania. Zastanawiałam się, ile też czasu stracą na te podróże. Ale grunt, żeby taniej było… Czyżby znak, że kryzys nas jednak nie ominął…. albo może staliśmy się tak leniwi i wygodni, że Święta sobie teraz „kupujemy”, bo po co stać godzinami nad garami?

Wpis opublikowaliśmy 9 grudnia 2009

Ciche szepty bywają krzykiem

Zobacz koniecznie!