Data śmierci

Dziś wchodząc na swój blog zauważyłam link, w którym informują mnie, że mogą podać mi datę mojej śmierci. I tak oto usiadłam sobie na fotelu popijając weekendowe winko i myślę….wejść…nie wejść. No wiecie wszak jak już poznam datę to co z tym pocznę ;D ? Hmm…. wykonuję niebezpieczny zawód i każdego dnia w pracy mogę sobie zejść cała, bądź w częściach. Z drugiej strony jak to mówią, można umrzeć nawet we śnie, bo coś tam się zatrzyma albo zabije nie tak. Czy jeśli faktycznie można byłoby poznać taką datę to człowiek wykorzystałby życie lepiej? A może zapiłby się na śmierć, bo miałby już dość czekania na nią?
Osobiście nie chcę znać takiej daty. Żyję tu i teraz. Wino pachnie wiśniami. Wiatr lekko wieje za oknem i zagląda tu do mnie przelotnie. Po co mi to psuć!!! Nie planuję nigdy za daleko do przodu, bo i tak los ma tyle zakrętów, że nigdy aż tak dobrze nie wyjdzie, jak bym chciała, a po co poczucie niespełnienia. Mam tylko nadzieję, że jak w tym starym filmie: „Ze śmiercią…mi będzie….do twarzy.” Bo jak odchodzić to z uśmiechem.

Wpis opublikowaliśmy 15 maja 2009

Ciche szepty bywają krzykiem

Zobacz koniecznie!